piątek, 20 lipca 2012

Co nowego w lipcu?

  • Zakończył się koko-koko-przekręt-spoko. Wielu Polaków nie może odżałować, że to już koniec. Takiej fajnej zabawy długo w tym kraju nie będzie... bo nie pozwolą na to zaciągnięte przy tej okazji długi. Teraz proszę zasuwać jak najszybciej do roboty drodzy podatnicy - ktoś te długi musi w końcu pospłacać... Kilka osób jednak się cieszy. Na przykład właściciele biznesów przy wrocławskim rynku, które jakiś debil odgrodził płotem tzw. strefy kibica od reszty świata przez co ci, którzy faktycznie rozwijają gospodarkę tego miasta i utrzymują je z podatków, cały czerwiec mogli zaliczyć do miesięcy kompletnie straconych. Nie znaczy to jednak, że za okres ten miasto nie pobrało czynszów. O nie. Długi powstałe po organizacji meczów trzeba przecież za coś spłacać...
  • W Londynie też będzie śmiesznie. Gigantyczne środki jakie są wydawane na drugą ważną imprezę sportową tego lata pomińmy milczeniem. Na biednego przecież tym razem na pewno nie trafiło. MKOL okazuje się być jednak organizacją nie mniej mafijną niż U***. Pewna firma (chyba cyrkowa, bo jej głównym przedstawicielem w mediach jest klaun) wymogła na organizatorach olimpiady, aby w kilkuset restauracjach i fast foodach znajdujących się w okolicy obiektów sportowych nie wolno było sprzedawać frytek. Ciekaw jestem formalnego uzasadnienia takiego zakazu. Czy mogą do właściciela prywatnej restauracji przyjść i powiedzieć: słuchaj no Smith, od jutra przez miesiąc nie wolno ci sprzedawać tych małych, smażonych pasków ziemniaka bo tak sobie życzy organizacja, która ma siedzibę w innym kraju i podlega nie wiadomo komu. W normalnym wolnorynkowym kraju właściciel takiej knajpy padłby od razu ze śmiechu.
  • Brytyjczycy są mało twórczy, więc pewnie poddadzą się zakazowi. Dużo bardziej przedsiębiorczym narodem są Polacy. Jestem pewien, że rozpoczęliby od razu sprzedaż frytek pod inną nazwą, jako np. smażofelki czy ziemniarytki. Albo zmienili kształt frytek tak by odsunąć jakikolwiek podejrzenia, że klauni mogą mieć z nimi coś wspólnego... A dlaczego Polacy to taki zdolny i przedsiębiorczy naród? To proste. O ich kondycję od dziesiątków lat nieustannie dbają przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Tym razem, żeby naszych znów podszkolić w kombinowaniu, panie, panowie i inne osoby zasiadające w ławach sejmowych chcą zakazać sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Jest to kompletny absurd, jako że jeśli ktoś zechce prowadzić samochód po pijanemu z pewnością znajdzie inne źródło zaopatrzenia a stacjom obcina się najbardziej dochodową część biznesu. Mógłbym więc w tych okolicznościach przyrody niepokoić się, że część stacji zostanie zamknięta, a pozostałe podniosą ceny. Ale to się dzieje w Polsce, jestem więc pewien, że większość właścicieli stacji podzieli swoje biznesy na dwie części, poprzepisuje na brata czy kuzyna i wyprze się związków z nowopowstałym sklepem monopolowym... No chyba, że tzw. ciało legislacyjne, bądź co bądź również niezłe w te gierki, zastrzeże minimalną odległość sklepu z alkoholem od stacji benzynowej. Jednak to będzie już absurd głęboko przekraczający nawet dokonania ekipy Jaruzelskiego zabraniającej sprzedaży alkoholu przed godziną 13...
  • Poza tym w polskiej polityce nic nowego. Jeśli kogoś zaskoczył fakt, że w PSL panuje korupcja i nepotyzm, to chyba ostatnie 20 lat spędził bardzo daleko stąd.
  • Ostatni tydzień stał na świecie pod znakiem zamachów. W Bułgarii zaatakowano obywateli Izraela, ale premier tego kraju zachował czujność. Już godzinę po zamachu dokładnie wiedział kto jest jego organizatorem i dlaczego jest to Iran. Zdaje się, że powinno się pozwalniać wszystkie służby bezpieczeństwa na całym świecie i zatrudnić tylko p. Netanjahu do łapania przestępców i terrorystów. A może wiedział tak dobrze, bo akurat za tym zamachem stoją służby specjalnego innego kraju na "I", który jak może, od miesięcy szuka pretekstu do ataku na ten pierwszy? Ciii, to byłaby już spiskowa teoria dziejów. A fuj... Ale spokojnie - wujek Obama nie pozwoli. Znaczy się, nie przed wyborami prezydenckimi w USA...
  • A w USA facet w stroju, chyba batmana, a przynajmniej w czarnej masce, napadł na kino akurat w trakcie premiery filmu o człowieku-nietoperzu. Gdy rzucił granat gazowy w publiczność i zaczął strzelać, to większość myślała, że to promocja filmu i takie efekty specjalne. Dopiero po chwili zorientowali się, że kule są trochę za prawdziwe i wybuchła panika. Kompletnie nie ma się z czego śmiać, to poważna tragedia - zginęło wiele osób. Niestety konkluzja nasuwa mi się głównie taka: gdyby taki człowiek napadł 150 lat temu na jakiś saloon na tzw. dzikim zachodzie, to pomimo, że ten zachód był wg legendy bardzo dziki i niepostępowy, już po kilku strzałach wyniesiono by go sztywnego. Jasne, wiadomo że do kina człowiek nie idzie uzbrojony po zęby i nie spodziewa się co chwilę walki na śmierć i życie. Jednak w wypełnionej po brzegi sali nie znalazła się ani jedna osoba, nie tylko mająca broń palną, ale mająca dość odwagi by w jakikolwiek sposób powstrzymać szaleńca. Zabił kilkanaście osób i spokojnie wyszedł oddając się bez rozlewu krwi w ręce policji. Widać, że USA idzie szybką drogą ku standardom norweskim... Na szczęście nie wszędzie. ten filmik pokazuje jak na Florydzie pewien dziarski staruszek przepędził dwóch napastników, którzy napadli na kawiarnię internetową. Uciekali tak, że aż się poprzewracali jeden o drugiego, a dziadunio bynajmniej nie żałował amunicji. Oto prawdziwa wzorcowa postawa obywatelska... (linka znalazłem na blogu dwagrosze.com którego swoją drogą nieustająco polecam).

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Bogacze ze średnią krajową

Gdy kryzys finansowy docisnął niektóre rządy do ściany, to ich pierwszym odruchem zamiast przeanalizowania katalogu wydatków i obcięcia tych najmniej potrzebnych, jest zwykle zrabowanie społeczeństwa w jeszcze większym zakresie. Nie pochwalam takich zachowań. Jednak nawet wśród metod masowego rabunku uprawianych przez socjalistów są takie o których można dyskutować i takie, które są po prostu karykaturalne i żenujące. Na przykład, gdy nowowybrany prezydent Francji Hollande obiecywał 75% podatek dochodowy dla najbogatszych, to można było dyskutować, czy ma to sens, komu przyniesie zysk, komu stratę, czy spełni zakładane przez rząd cele, czy wprost przeciwnie, czy jest etyczne czy nie itp. Można było zajmować różne stanowiska, ale dyskusja mogła być merytoryczna. Jednak gdy "łupić bogatych"  zaczynają tytany intelektu znad Wisły, to momentami nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Dlaczego? Ano dlatego, że diabeł tkwi w szczegółach a w polskich realiach te są mocno absurdalne ...

Socjaliści z Francji podobnie jak ci z Polski, także chcą łupić bogatych, ale zgodnie ze zdrowym rozsądkiem kwalifikują do tej grupy ludzi faktycznie bogatych. Próg od którego planowali wprowadzić najwyższe podatki dochodowe miał wynosić około miliona euro rocznie. Tymczasem polskie zera umysłowe z PO i PSL planują zlikwidować ulgę (czyli de facto podnieść podatek) na dziecko osobom... wróć... rodzinom zarabiającym rocznie 85 538zł. Tak! Słownie: osiemdziesiąt pięć tysięcy pięćset trzydzieści osiem złotych rocznie. Czyli jeżeli w takiej rodzinie pracują dwie osoby, to oznacza to, że każda z nich zarabia miesięcznie średnią krajową tj. ok. 2500zł netto. Mógłby ktoś powiedzieć: jaki kraj, tacy bogacze, ale czy faktycznie jesteśmy 50 razy biedniejsi od Francji? I żeby było jeszcze śmieszniej, relacjonujące to dziennikarzole nieustannie nazywają takie osoby "bogaczami". Sam z resztą fakt, że chociaż w tym samym momencie dziennikarzole także kopani są w tylną część ciała poprzez zmniejszenie kosztów uzyskania przychodu dla umów o dzieło i MIMO TO nie krytykują rozwiązań rządu, doskonale pokazuje jak mocno klasa dziennikarska stała się zależna i usłużna wobec rządzących zer umysłowych.

Nie no, panie. Przecież osoby zarabiające średnią plus 1 złoty, to prawdziwi burżuje! Zabrać im! Ok, pewnie nie jest to zła kwota. Pewnie że da się za to utrzymać przyzwoicie. Ale czy potrzebna jest od razu agresywna retoryka w stylu gomułkowskiej propagandy? Czy potrzebne wskazywanie tych ludzi palcami i dzielenie społeczeństwa w wyjątkowo wątpliwy sposób? Tym bardziej, że małe dziecko w rodzinie oznacza sporo kosztów i na pewno przy takich zarobkach trudno mówić o życiu w luksusie. W dodatku tego typu próg stawia dość dużą pokusę ukrywania części dochodów przed osobami znajdującymi się na granicy. Przekraczasz magiczną sumę o 1 zł? Czary-mary i tracisz 1100zł. Chyba nie trzeba być orłem panie Tusk żeby spodziewać się, że głównym rezultatem wprowadzenia takiego progu będzie zwiększenie się szarej strefy?

sobota, 16 czerwca 2012

Dlaczego zginął generał Petelicki?

III RP wyprodukowała już wiele zagadek, afer i podejrzanych wydarzeń. Do dziś zastanawiamy się jakie były na przykład kulisy afery FOZZ, czy kto i dlaczego zlecił zabójstwo generała Papały. Dziś do tych pytań dochodzi kolejna, której jak sądzę nie rozstrzygniemy przez lata: dlaczego zginął generał Petelicki?

Oficjalna informacja medialna podaje, że generał popełnił samobójstwo. Jednak czy możemy w to wierzyć? Czy prawdziwy twardziel, człowiek-legenda, twórca jednostki specjalnej o której mówił  "To jedyna jednostka specjalna na świecie, w której przez dwadzieścia lat, przy kilkuset operacjach bojowych, w trakcie których wykończono ponad pięciuset terrorystów, nie zginął nawet jeden żołnierz." prawdziwy człowiek honoru jakich niewielu zostało w dzisiejszych czasach popełniłby samobójstwo? Jeśli tak, to z jakiego powodu? Nie pełnił ostatnio żadnego odpowiedzialnego stanowiska. Nie mógł więc uczynić niczego co powinno popchnąć go do tak dramatycznego kroku jak powiedzmy zdradzenie swoich ludzi na polu walki czy coś równie niehonorowego. Dlaczego więc?

Pytań jest wiele. Odpowiedzi zapewne nie poznamy, bo rzadko opinia publiczna dowiaduje się jakie są prawdziwe przyczyny zgonów osób związanych z jednostkami specjalnymi czy wywiadem. Jest jednak wiele poszlak a całość układa się w mało przyjemną serię:
  • samobójstwo Andrzeja Leppera
  • również jego doradcy kilka miesięcy później
  • śmierć szyfranta Zielonki
  • samobójstwo Grzegorza Michniewicza, dyrektora Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (Donalda Tuska)
  • samobójstwo generała Petelickiego.
Dość zagadkowa seria nieprawdaż? Jeżeli dodamy do tego aresztowanie gen. Czempińskiego, to co to może oznaczać? Walkę na szczytach służb specjalnych?

Jest jeszcze jedna poszlaka świadcząca niestety, że śmierć generała nie była samobójstwem. Pomyślcie Państwo. Kiedy najlepiej pozbyć się niewygodnego i dużo wiedzącego człowieka? Człowieka, który przypomnijmy: wielokrotnie wskazywał zaniedbania w MON, który powiadomił opinię publiczną o SMSach wysyłanych pomiędzy politykami PO tuż po katastrofie w Smoleńsku (bardzo tajemnicza sprawa). Tak! W dniu w którym naród ogarnia histeria koko sroko euro spoko czy jakoś tam... Kto teraz myślałby o takich przykrych sprawach jak czyjeś samobójstwo? A jeśli Polska wygra, to histeria potrwa jeszcze tydzień lub dłużej. W sam raz aby społeczeństwo baranów zapomniało... Majstersztyk piarowski. Oczywiście zakładając, że to nie było samobójstwo, bo pewności mimo wszystko nie ma... Dziennikarzol w telewizji rządowej powiedział z obowiązku jedno zdanie na ten temat gdy wyczerpał już temat euro sroko ale spokojnie - wszyscy już i tak je zapomnieli...

Na koniec zacytuję generała. Ten cytat doskonale pokazuje jak wygląda świat służb. Dotyczy akurat Wikileaks.

Bo jest zwykły świat i świat równoległy. W tym drugim poruszają się ludzie znający największe tajemnice i mający do nich klucze. Wystarczy, że w odpowiednim momencie skopiują to, co trzeba. I bardzo dobrze, że od czasu do czasu ktoś taki pokazuje politykom, że pensje płacą im podatnicy. W ten sposób daje im znać, że opinia publiczna może w każdej chwili poznać ich niecne sprawki. Przecieki do Wikileaks – dopóki nie wiążą się z zagrożeniem czyjegoś życia i zdrowia – przyniosą całemu światu wiele pożytku. Polityka będzie dzięki nim bardziej transparentna, a politycy będą się mieli na baczności.



niedziela, 13 maja 2012

Obywatel ściśle podejrzany

Ciężkie czasy nastały dla budżetu państwa. Sfinansowanie kosztownej ale jakże przecież społecznie ważnej, budowy nowego stadionu narodowego, licznych wycieczek żołnierzy już to do Afganistanu, tudzież Iraku, czy wypłaty jakże słusznych i ciężko zapracowanych dotacji dla partii zasiadających w sejmie, mocno nadwyrężają kiesę rządu. Nic więc dziwnego, że dzielni przodownicy pracy z Urzędów Skarbowych ochoczo ruszyli do walki o pomyślność socjalistycznej ojczyzny.
A gdy nasz dzielny rząd, dwojąc się i trojąc, dzieli każdy grosz na czworo, by starczyło na opłacenie pół miliona urzędników (a może miliona) wciąż znajdują się niestety czarne owce, które zamiast wespół w zespół walczyć z kryzysem, patrzą tylko jakby tu zagarnąć więcej dla siebie. Nie dziwota, że do walki z tymi szkodnikami rząd wysyła swych najlepszych ludzi. A na wojnie pierwszą i najważniejszą rzeczą jest rozpoznanie wroga. Tutaj: kułaka, spekulanta i bumelanta, który zamiast oddać sprawnie dwie trzecie tego co wypracowuje rządowi, choć wie przecież, że rząd wszystko by zrobił dla jego dobra, śmie buntować się i dobra swoje chować.

A więc jak wygląda typowy przedstawiciel pasożytniczej burżuazji toczącej naszą piękną socjalistyczną ojczyznę? Oto Urząd Skarbowy w wewnętrznej instrukcji dla kontrolerów ujawnia:

"dobór osób do kontroli powinien odbywać się głównie przez pryzmat zewnętrznych znamion świadczących o ich sytuacji ekonomicznej, prowadzenie wystawnego trybu życia przy równoczesnym ujawnianiu niskich dochodów" precyzując że chodzi tutaj o "wyrazistą majętność". 
Już samo słownictwo przywodzi na myśl, że do pracy w tejże instytucji nadal rekrutuje się kadry wg starej, sprawdzonej esbeckiej metody: "nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera", co w XXI-wiecznym wydaniu brzmi "chociaż nie umiesz nic pożytecznego, nadajesz się na urzędnika skarbowego". Jednocześnie urzędy precyzują jeszcze dokładniej, że "wystawny tryb życia" oznacza... korzystanie z wycieczek zagranicznych, zakup wyposażenia wnętrz czy produktów jubilerskich. A więc drżyjcie wstrętni burżuje jeśli nie będziecie potrafili wykazać skąd wzięliście 700zł na wczasy first-minute w Tunezji bądź 50zł na pierścionek zakupiony na aukcji internetowej...

Jednak same cechy zewnętrzne to za mało. Wroga należy opisać w sposób właściwy, czyli jak nauczał tow. Marks z perspektywy klasowej. Szczególnie podejrzanym elementem są więc wg instrukcji:
  • młodzi ludzie zakładający firmy,
  • przedstawiciele wolnych zawodów,
  • inwestorzy giełdowi,
  • osoby powracające z wycieczek zagranicznych.
I tak właśnie ma być: skończy się bumelowanie młodzieży na koszt robotnika czy chłopa. Wiadomo, że jeśli młody człowiek zamiast pójść przykładnie do pracy za 1000zł do korporacji czy państwowego przedsiębiorstwa, zakłada własną firmę znaczy się: spekulant, oszust i kombinator. Na pewno jego głównym celem jest dokonanie masowej malwersacji, przy której mafia paliwowa wygląda jak zlot harcerzy. Wiadomo także nie od dziś, że przedstawiciele tzw. wolnych zawodów, to grupa społeczna najbardziej oporna wobec wysiłków propagandowych edukacyjnych władz, która przy tym będąc niezależną finansowo (albo próbując taką się stać) czynnie opiera się budowie państwa socjalistycznego sprawiedliwości społecznej. Zamiast jak normalny podatnik dawać golić się do gołej skóry na etacie, ci burżuje i kombinatorzy niszczą delikatną tkankę socjalizmu solidarności społecznej.

No a jeśli chodzi o powracających z wycieczek zagranicznych, to od lat nic się w tej sprawie nie zmieniło. Nadal same kłopoty z nimi:



czwartek, 10 maja 2012

Koko koko - przekręt spoko

Niektórzy trochę kręcą nosem na wybrany przez tzw. lud nowy przebój E*** (podobno oficjalny, ciekawe na czym polega jego oficjalność). Ale w rzeczywistości jest to przecież piosenka całkiem na czasie a panie z zespołu Jarzębina pierwszorzędnie cyniczną drobiową aluzją ("koko koko") doskonale oddały charakter zbliżającej się imprezy, której motywem przewodnim jest robienie sobie jaj z Polaków przez rząd, PZPN i UEFA. A wszystko w atmosferze siermiężnego swojskiego rozgardiaszu z rozgrzebanymi autostradami, które onegdaj obiecywał Tusk, zamieszaniem z kilkukrotnym otwieraniem stadionów i licznymi manifestacjami zapowiadanymi na czas meczów a to przez celników, a to związkowców, to znów, co dość ciekawe bo chyba nie zdarzyło się dotąd nigdzie w świecie, przez rozwścieczonych podwykonawców autostrad... Gdyby sympatyczne panie były mniej dyplomatyczne, to ujęłyby sprawę dosadniej i tekst brzmiałby nieco inaczej.

Być może brzmiałby wtedy tak:

Cieszy się Platini, cieszy się UEFA,
Że do zapłaty podatek ich nie czeka,
Że do zapłaty podatek ich nie czeka.
Hej!

Koko koko przekręt spoko,
rachunki za stadiony lecą hen wysoko,
to z podatków zapłacone, choć potem puste będą one. /2x

Nasi przedsiębiorcy nic na tym nie zarobią,
Bo ta mafia zastrzegła sobie każde słowo,
Ucieszy się Platini,
Wypije sobie Martini,
Ucieszy się Lato,
Będzie bankiet na to.
Hej!

Koko koko przekręt spoko,
rachunki za organizację lecą nam wysoko,
wszyscy razem zapłacimy, dzieci sobie zadłużymy. /2x

Podatnicy żwawo zasuwajcie,
Na Tuska i Platiniego pieniążki zarabiajcie,
Na Tuska i Platiniego pieniążki zarabiajcie.
Hej!

Koko koko przekręt spoko,
Autostrad nie będzie, bo i po co,
wszyscy razem w koko... korkach stańmy, politykom portfel dajmy. /2x

Nie myśl sobie bracie, że rady nie damy,
Nie kłopocz się siostro,
My przekręcić zawsze się damy.

Koko koko przekręt spoko,
premie lecą hen wysoko,
budowniczy tych stadionów wezmą procent dziś do domów. /2x

Koko koko przekręt spoko,
Ruskich będzie sto tysięcy, nie zostawią żadnych pieniędzy
turyści w czerwcu się wyniosą i będzie bardzo koko-spoko. /3x

Można by dopisać jeszcze kilka kolejnych zwrotek, ale chyba nie ma sensu. Wkrótce się zacznie i sami Państwo zobaczą, bo jak mówił klasyk piłkarskiego komentatorstwa: "Bijemy głową w mur - inaczej nie da się opisać tego, co się dzieje..."

środa, 25 kwietnia 2012

Nielegalne kiełkowanie

Pamiętacie zasadzkę na rośliny? Dzielna policja próbowała zaaresztować nielegalny krzak konopii, ale niestety po wylegitymowaniu inkryminowanego okazało się, że to nie ten co go szukali i badany osobnik ma akurat prawo legalnie zapuszczać korzenie. Jednak nie każdy przedstawiciel rodziny Cannabaceae ma tak łatwo...

Jak donoszą lokalne media w Zabrzu powstał niedawno sklep sprzedający nasiona konopii indyjskich. Zabrzanie to generalnie sprytni ludzie, niedawno na przykład czytałem, że jeden z mieszkańców wygrał pięciocyfrową sumę (dolarów) w pokera internetowego. Niestety nie dowiemy się pewnie nigdy kto jest taki zdolny, bo gdybyśmy wiedzieli, to minister Kapica również by wiedział... A teraz pewni młodzi ludzie, sprawdziwszy pierwej dokładnie, że rząd jeszcze tego nie zabronił, zaczęli sprzedaż różnych hmm... kolekcjonerskich nasion. Ciekawa sprawa taki sklep nasienny dla kolekcjonerów, z pewnością poszerzy wiedzę mieszkańców o świecie zamorskiej flory. Może powinien dostać dotację z Unii? Obawiam się jednak, że skończy się trochę gorzej: przeszukaniami, konfiskatami i aresztowaniami. Jak to w zamordystycznym kraju tradycyjnie przystało.

Zabrzańscy urzędnicy nie byli zrazu dość czujni i dopuścili do powstania tego wszetecznego przybytku handlującego szatańskim ziarnem. Jednak reflektują się obecnie błyskawicznie z czujnością godną wzorowego komsomolca. Czujny jest na ten przykład Jan Szulik piastujący bardzo odpowiedzialne stanowisko: "odpowiedzialnego z ramienia gminy i prezydent miasta za walkę z uzależnieniami" powołany na nie z resztą z ramienia prezydent miasta Małgorzaty Mańki-Szulik, które przypadkiem jest ramieniem jego żony... Czujny jest także, a jakże, zabrzański poseł PO Borys Budka. Młody poseł jest czujny i bardzo uczynny, zamierza bowiem jak mówi poprosić "ministra spraw wewnętrznych o kompleksową analizę, jakie przepisy trzeba zmienić, by takie praktyki jak te w Zabrzu nie były już możliwe". Gratulujemy panie pośle Budka uczynności oraz wzorowej postawy obywatelskiej i w następnych wyborach proponujemy hasło: "Borys Budka, by zamiast tanich nasion była tania wódka", co z pewnością przełoży się i na wzrost dochodów państwa z akcyzy i na więcej miejsc pracy dla osób "odpowiedzialnych bla bla bla z uzależnieniami"...
Natomiast nieoceniony Marek Wypych, rzecznik prasowy zabrzańskiej policji ostrzega potencjalnych kolekcjonerów: "zakiełkowanie nawet jednego ziarenka jest już przestępstwem, za które grozi do trzech lat więzienia."

Ech, żona posadziła niedawno jakieś rośliny w doniczkach na balkonie. Trzeba będzie chyba zrobić inspekcję i sprawdzić: a cóż to za flora tam była właśnie zakiełkowała? No bo a nuż wiatr przywiał jakieś fałszywe ziarno, bez rządowego certyfikatu? Ciężkie czasy panie, kiedy nawet kiełkowanie jest ryzykowne i może stać się czynem zabronionym. Trzeba będzie wzmocnić czujność i skrupulatniej oddzielać ziarna od plew...

sobota, 14 kwietnia 2012

Bo wszystkie dzieci nasze są...

"Bo wszystkie dzieci nasze są"... śpiewała kiedyś pewna pani. W piosence była to za pewne przenośnia artystyczna, ale socjalistyczne rządy traktują takie sprawy z należytą powagą i rozmachem. Po tym jak tzw. pierwszej komunie nie udało się nacjonalizowanie gospodarki i realizacja wytycznych marksistowskich w tym zakresie, tzw. druga komuna realizując równie niebezpieczny marksizm kulturowy, w szybkim tempie rozkłada groźną dla niej instytucję rodziny i nacjonalizuje dzieci.

Już nie tylko rodzic ma coraz mniejszy wpływ na wychowanie swojego dziecka, ale w dodatku coraz młodsze pociechy wpadają w tryby machiny urzędniczo-biurokratyczne. Nie miałem o tym pojęcia, bo w Polsce 90% ustaw uchwala się w medialnej ciszy, że obecnie obowiązkiem szkolnym objęte są już 5-latki. Dowiedziałem się o tym dzięki komentarzowi Czytelniczki w poprzednim wpisie, za co dziękuję. No może nie jest to obowiązek szkolny, lecz przedszkolny, ale to nawet bardziej bez sensu, bo nie chodzi tu już o naukę, likwidowanie analfabetyzmu itp. tylko, no właśnie - o co? O to że państwowa niańka w przedszkolu lepiej zajmie się dzieckiem niż jego rodzice? Może to jest i prawdą w przypadku skrajnie patologicznych rodzin. Jednak zrównanie w dół milionów normalnych, polskich rodzin, do promili patologii jest zwykłym szaleństwem. Nie takie szaleństwa jednak jest w stanie wyprodukować skrzywiona socjalistyczna władza, więc sądzę że będzie się ono jeszcze długo będzie się rozwijać.

Podobno obowiązek uczęszczania 5-latków do zerówek jest konsekwencją pójścia do szkół sześciolatków. Ja raczej sądzę że jest konsekwencją nadmiaru pedagogów i psychologów (bo przecież chyba nie samych przedszkoli o budowę których tak wciąż wyją feministki, te są trudne do zbudowania - łatwiej zbudować wszak stadion narodowy a faktycznie jedne i drugie powinni budować prywaciarze). Likwidacja matematyki spowodowała masowe okupowanie przez młodzież tychże kierunków rozpatrywanych przez nią jako "łatwych". Gdyby to byli jednak prawdziwi humaniści, to bez trudu znajdowaliby sobie satysfakcjonujące prace. Być humanistą w prawdziwym, dawnym tego słowa znaczeniu, to być wszechstronnym, oczytanym i móc bez trudu zajmować się szeregiem różnych prac intelektualnych. Jednak współczesny narybek takich studiów w dużej mierze jak się okazuje może uczyć co najwyżej kilkulatka, bo już np. szkoły średnie to za wysoki poziom. Praca w prywatnej firmie to też dla nich za wysokie progi i jak wielu twierdzi poniżej ich godności. Cóż więc zrobić z takim wysoko wykształconym narybkiem o wysokim ego i małej przydatności? Jeśli nie wiesz co zrobić z podażą - wykreuj popyt. Najlepiej przywiązany sznurkiem do palika, żeby nie uciekł... Niech rodzice sami zaprowadzą swoje dzieci do przedszkoli i jeszcze się o to proszą. Z tym że podnoszenie podatków po to by wszystkie osoby w rodzinie zajmować się musiały pracą zamiast jedno pracą a drugie wychowaniem dzieci, nie udało się wystarczająco. Oporny naród zaczął do opieki nad dziećmi wykorzystywać nianie, a niektórych burżujów stać nawet na to, by ich żony mogły nie pracować albo stać na zatrudnienie nianiek. A przecież praca jako prywatna niańka bądź założenie mikro przedszkola jako prywatnej firmy jest poniżej godności tzw. humanistów. Nie będą przecież prosić o łaskę, lepiej żeby to rodzice stali pod ścianą. Lepiej też nie zostawiać wyboru drogi życiowej ludziom, tylko zdecydować za nich jaki model rodziny i wychowania jest odpowiedni...

A może źródło tkwi raczej w pomyśle jakichś tumanów z komisji UE, wg której do 2020 roku 95% dzieci w wieku 3-5 lat ma uczęszczać do przedszkoli. Dobre. Ktoś tam w Brukseli powiedział, że tak ma być, bo tak jest postępowo i od razu nasze tubylcze władze w podskokach rzucają się do realizacji. A że naród łoporny panie, to trzeba przymusić bacikiem.

Oczywiście w przedszkolach nie ma nic złego. Również zerówka to niezły pomysł na przystosowanie malucha do rygorów szkoły. Jednak pod warunkiem, że JEST TO DOBROWOLNE i to rodzice decydują. Nikt lepiej przecież nie zna dziecka i nie jest w stanie określić czy potrzebuje ono uczęszczania do danej placówki czy nie niż rodzic. W dodatku o ile te przybytki są dobrowolne, to gdy stwierdzimy że źle opiekują się naszym dzieckiem - możemy je stamtąd czym prędzej zabrać. A gdy staną się obowiązkowe to już nie bardzo i wtedy od razu gwałtownie spadnie ich poziom (nie trzeba się starać, dzieci i tak muszą tu być), kadra zacznie mieć pretensje i wymagania wobec dzieci i rodziców, zaczną się wywiadówki, powstaną podstawy programowe i zacznie się wszechstronne ocenianie i klasyfikowanie maluchów - wszak kadra musi jakoś naukowo uzasadniać pożeranie coraz większych środków finansowych podatników (już ponoć psycholodzy robią kilkulatkom badania i wystawiają im oceny psychologiczne!). I tak coraz mniejsze dzieci będą zakuwane w kierat, uczone jak być dobrym podatnikiem ku chwale socjalistycznej ojczyzny (bo szczerze mówiąc szkoła nie uczy wiele więcej) i za parę lat kto wie - może już dwulatki będą obowiązkowo deklamować w kółeczku wierszyki o Stalinie (nie, to nasi rodzice w latach 50-tych), Karolu Świerczewskim (nie, to my w latach 80-tych)... Unii Europejskiej a nauczycielki będą czytać im nowelki o biednych wiejskich dzieciach walczących o ... dzielnej walce gejów uciskanych przez homofobiczne społeczeństwo...

Przy okazji ciekawa obserwacja. Rząd, opozycja i związki zawodowe walczą obecnie zawzięcie (albo udają, kto wie) o podniesienie wieku emerytalnego. Kłótnie są momentami naprawdę ostre, przez pewien czas wydawało się nawet, że ho ho, chłopcy Pawlaka w imię emerytur zrezygnują z ciepłych posad przy korycie (tak, tylko wydawało się). A tymczasem w ostatnich latach rząd po cichu podniósł już wiek emerytalny i NIKT tego nie zauważył, ze związkami zawodowymi na czele. Bo przecież do tego sprowadza się właśnie obniżenie wieku rozpoczynania edukacji w pierwszej klasie z 7 do 6 lat. Szybciej idziesz do szkoły = szybciej ją kończysz = szybciej zaczynasz płacić podatki = pracujesz dłużej ku chwale ojczyzny bo wiek otrzymania emerytury przecież się nie obniżył.

PS. Temat jest bardzo nośny, ale jakoś niespecjalnie mam ochotę go dalej drążyć, bo co podniesiesz kamień, to siedzi tam coś paskudnego. Na przykład to, że odpłatność za przedszkola jest proporcjonalna do dochodów rodziców. Czyżby nie zapłacili już wcześniej podatku dochodowego na utrzymanie tychże przedszkoli, który jest przecież już proporcjonalny do dochodów?