Jakiś czas temu obiecałem napisać jak postępuje walka z biurwokracją sabotującą mi budowę domu. Dość długo nic nie pisałem, bo nie było o czym. Stworzenie dokumentu nazywającego się Warunki Zabudowy trwało 4 i pół miesiąca. W internecie przeczytałem, że nie jest tak źle, pechowcy czekają czasem pół roku pomimo braku jakichkolwiek problemów czy sporów z sąsiadami. Łaskawi widać u mnie ci urzędnicy...
Jakoś nie mogę się oprzeć by po raz kolejny nie napisać, że jeśli komuś roi się, że tzw. komuna upadła to powinien spróbować zbudować dom. Myślisz, że działka jest twoja? Sądzisz, że jeśli nie zakłócasz budowlą spokoju czy widoku na działkach sąsiadów to możesz budować bez przeszkód? Wydaje ci się, że jak masz projekt domu, to papierologia za tobą i czas startować prace budowlane? O, co to, to nie! Musisz spytać jeszcze o pozwolenie swojego pana i łaskawie poczekać...
Żeby chociaż to była tylko czysta, lecz uciążliwa formalność. Nie! Urzędnik wydaje dość precyzyjny nakaz opisujący co i jak ma być budowane. Mój projekt jest na szczęście całkiem standardowy i warunki zabudowy niczego mi nie zablokowały, ale... długość ściany nie może przekroczyć 10 metrów +/- 20%, fasada ma być co najmniej Xm. od drogi, wysokość kalenicy Y. Maksymalny kąt nachylenia dachu Z. I tak dalej. Łaskawcy przynajmniej pozwolili wybrać czy dach ma być płaski czy spadzisty. Ludzcy panowie znaczy się... I żeby to jaki park narodowy był, albo działka naprzeciwko Wawelu, to może bym i zrozumiał, że nie wolno budować byle czego. Ale to boczna ulica a wokół domy najróżniejsze i każdy inny: bogate, biedne, ładne i rozpadające się rudery, parterowe i piętrowe itp. To nie ważne. Urzędnik - twój pan i musi uzasadnić swoje istnienie oraz podkreślić panowanie przez tworzenie ograniczeń, uzgodnień i regulacji. Ludzki pan - budować pozwoli, ale dyskretnie przypomni, że to on tutaj rządzi i ustala reguły.
Cały proces pokazuje, że to w zasadzie już nie kapitalizm, czy socjalizm, ale po prostu ZWYKŁY FEUDALIZM powrócił. Z tym, że kiedyś feudał to był człowiek na jakimś poziomie a ponieważ jego dzieci dziedziczyły dobra, to przynajmniej dbał żeby wasale nie popadali z głodu albo nie pouciekali gdzieś daleko. I taki wasal jak go ładnie poprosił i czynsz czy podatek uiszczał bez problemów a w razie potrzeby udzielił wsparcia militarnego, to zazwyczaj mógł budować sobie taką chałupę czy pałac jakie chciał. A dziś? Dziś naszym panem feudalnym jest urzędas. Ni to na poziomie, ni to z urodzenia arystokracja, ni to nawet wykształcone. Ale to on decyduje: czy budujesz, kiedy budujesz i co budujesz na działce, którą w swojej łaskawości pozwala ci nazywać swoją. I tak samo jest w innych sprawach w tym kraju. Pozwolenie na to by handlować sałatą na targowisku, zezwolenie na założenie gazety, meldowanie gdzie zamieszkujesz, a wkrótce może chip pod skórę i pozwolenie na opuszczenie mieszkania, co? Nie ma to jak wolny kraj...
PS. Z innej beczki, ale dziwi mnie to nieustannie więc znów to napiszę. Hipokryzja dziennikarzy i polityków sięga w Polsce wyżyn. Po skazaniu w Białorusi białoruskiego korespondenta Gazety Wyborczej na 3 lata w zawieszeniu za zniesławienie Łukaszenki podniosło się w straszne larum. Nawet różne Buzki i insze polityki załamywały ręce jaki to panie totalitaryzm w tej Białej Rusi... Oczywiście ściganie z urzędu i skazywanie dziennikarza za krytykowanie i zniesławianie prezydenta nie jest dobre. Nie popieram cenzury. Ale chodzi o coś innego. Mianowicie o to, że cichaczem, bez rozgłosu, w Polsce... dzieje się to samo. Niejaki Karol Litwin, student KUL, został skazany na... 3 lata w zawieszeniu za nazwanie w gazetce kibiców Korony Kielce premiera Tuska ćwokiem. Niestety Gazeta Wyborcza jakoś zapomniała o tym napisać... To co, mamy jednak ten totalitaryzm w Polsce, czy na Białorusi jest ok? Profesorze Buzek, a czemu nie załamuje Pan rąk i nie krzyczy: biada nam, mamy w Polsce totalitaryzm?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunizm. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 lipca 2011
Pan urzędnik
Etykiety:
biurokracja,
biurwokracja,
biurwy,
budowa domu,
komunizm,
socjalizm,
własność
piątek, 9 lipca 2010
Działkę z linią wysokiego napięcia, pilnie sprzedam.
Sejm uchwalił: sieci energetyczne inwestycjami celu publicznego
Żyjemy w kraju niewolniczym. O tym, że taki jest jego charakter świadczą następujące cechy:
* Niewolnik nie posiada swojej własności. Pan może mu ją, i owszem, przydzielić na pewien czas do użytku, ale w każdej chwili może ją zabrać i rozporządzać nią dalej według własnej woli.
* Pan może wymyślić dowolny przepis prawny ograniczający wolność niewolnika i niewolnik nie ma nic do gadania.
* Niewolnik musi pracować na swojego pana. Dawniej bezpośrednio, obecnie po to by móc spłacić mu daninę nazwaną dla niepoznaki podatkami.
Własność prywatna to w dzisiejszych czasach wielce podejrzana sprawa. No bo niby co to ma znaczyć, że jakiś egoistyczny kułak trzyma dla swoich partykularnych, niskich celów wspaniałe nieruchomości, które dla dobra ludu mogłyby na przykład służyć do zbudowania sieci przesyłowej energii elektrycznej? To skandal, że mógłby się domagać odszkodowania lub zaślepiony egoizmem zablokować newralgiczne dla pomyślności społeczeństwa inwestycje. Niech natychmiast oddaje ziemię, którą państwo powierzyło mu na chwilę w przechowanie i nie podskakuje bo trafi do paki. A że zapłacił za tą ziemię mnóstwo pieniążków? To już jego problem... I jeszcze zaraz sprawdzimy czy aby zapłacił podatek za użytkowanie gruntu (wg cen rynkowych nieuwzględniających sieci przesyłowej rzecz jasna)...
Zgodnie z nowymi przepisami uchwalonymi właśnie przez (p)osłów na mojej, twojej, pana, pani - każdego, działce można zbudować cytuję: "ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych podziemnych, naziemnych lub nadziemnych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń". Posłowie z komisji Przyjazne Państwo (!!!) chcieli jeszcze więcej dorzucić do tej listy, ale ci z komisji infrastruktury nie zgodzili się (łaskawcy). Dzięki temu nie powstaną na naszych działkach "wszystkie budowle i obiekty służące do wytwarzania i dystrybucji energii elektrycznej" Uff, to by dopiero było, np. "no panie Kowalski, pana działka nadaje się idealnie na stację transformatorową"... Ale pewnie,znając (p)osłów pogardę dla nas czyli niewolników, wszystko przed nami.
W ustawie można przeczytać i takie stalinowskie potworki: Jak już starosta wyda decyzję o pozbawieniu cię Twojej własności, to cytuję " Decyzji o niezwłocznym zajęciu nieruchomości nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności. " No bo a nuż ktoś naiwny spróbuje użyć sądu do zablokowania jawnej przecież kradzieży. I PRZECIWKO TEMU KOMUNISTYCZNEMU PRAWU ZAGŁOSOWAŁ TYLKO 1 POSEŁ (słownie jeden). Nie wiem nawet kto, ale boje się sprawdzać, bo pewnie i tak zagłosował przeciw przez pomyłkę.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że żyjemy w państwie socjalistycznym? Takim, w którym byle urzędniczyna może zdecydować, że przez środek twojej działki przebiegnie nagle "ciąg urządzeń do przesyłania energii elektrycznej" dzięki czemu możesz już nigdy nie dostać pozwolenia na budowę w tym miejscu.
PS. Nie wiem jak sobie z tym ludzie poradzą, ale wiem, że gdyby przyszli do mnie, to bym się zgodził na postawienie słupa. I tak przecież z przepisem nie wygram. Za to co drugą noc wiatr przewracałby taki słup. A to pech...
Żyjemy w kraju niewolniczym. O tym, że taki jest jego charakter świadczą następujące cechy:
* Niewolnik nie posiada swojej własności. Pan może mu ją, i owszem, przydzielić na pewien czas do użytku, ale w każdej chwili może ją zabrać i rozporządzać nią dalej według własnej woli.
* Pan może wymyślić dowolny przepis prawny ograniczający wolność niewolnika i niewolnik nie ma nic do gadania.
* Niewolnik musi pracować na swojego pana. Dawniej bezpośrednio, obecnie po to by móc spłacić mu daninę nazwaną dla niepoznaki podatkami.
Własność prywatna to w dzisiejszych czasach wielce podejrzana sprawa. No bo niby co to ma znaczyć, że jakiś egoistyczny kułak trzyma dla swoich partykularnych, niskich celów wspaniałe nieruchomości, które dla dobra ludu mogłyby na przykład służyć do zbudowania sieci przesyłowej energii elektrycznej? To skandal, że mógłby się domagać odszkodowania lub zaślepiony egoizmem zablokować newralgiczne dla pomyślności społeczeństwa inwestycje. Niech natychmiast oddaje ziemię, którą państwo powierzyło mu na chwilę w przechowanie i nie podskakuje bo trafi do paki. A że zapłacił za tą ziemię mnóstwo pieniążków? To już jego problem... I jeszcze zaraz sprawdzimy czy aby zapłacił podatek za użytkowanie gruntu (wg cen rynkowych nieuwzględniających sieci przesyłowej rzecz jasna)...
Zgodnie z nowymi przepisami uchwalonymi właśnie przez (p)osłów na mojej, twojej, pana, pani - każdego, działce można zbudować cytuję: "ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych podziemnych, naziemnych lub nadziemnych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń". Posłowie z komisji Przyjazne Państwo (!!!) chcieli jeszcze więcej dorzucić do tej listy, ale ci z komisji infrastruktury nie zgodzili się (łaskawcy). Dzięki temu nie powstaną na naszych działkach "wszystkie budowle i obiekty służące do wytwarzania i dystrybucji energii elektrycznej" Uff, to by dopiero było, np. "no panie Kowalski, pana działka nadaje się idealnie na stację transformatorową"... Ale pewnie,znając (p)osłów pogardę dla nas czyli niewolników, wszystko przed nami.
W ustawie można przeczytać i takie stalinowskie potworki: Jak już starosta wyda decyzję o pozbawieniu cię Twojej własności, to cytuję " Decyzji o niezwłocznym zajęciu nieruchomości nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności. " No bo a nuż ktoś naiwny spróbuje użyć sądu do zablokowania jawnej przecież kradzieży. I PRZECIWKO TEMU KOMUNISTYCZNEMU PRAWU ZAGŁOSOWAŁ TYLKO 1 POSEŁ (słownie jeden). Nie wiem nawet kto, ale boje się sprawdzać, bo pewnie i tak zagłosował przeciw przez pomyłkę.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że żyjemy w państwie socjalistycznym? Takim, w którym byle urzędniczyna może zdecydować, że przez środek twojej działki przebiegnie nagle "ciąg urządzeń do przesyłania energii elektrycznej" dzięki czemu możesz już nigdy nie dostać pozwolenia na budowę w tym miejscu.
PS. Nie wiem jak sobie z tym ludzie poradzą, ale wiem, że gdyby przyszli do mnie, to bym się zgodził na postawienie słupa. I tak przecież z przepisem nie wygram. Za to co drugą noc wiatr przewracałby taki słup. A to pech...
Etykiety:
komunizm,
libertarianizm,
sejm,
własność,
wolność
czwartek, 1 lipca 2010
List 100 włoskich ekonom(komun)istów *
Gazeta Wyborcza opublikowała niedawno List 100 włoskich ekonomistów do Unii Europejskiej
Nawet jego pobieżne przeczytanie napawa zdumieniem. Czyżbym w czasie snu niespodziewanie przeniósł się w czasy stalinowskie? Czyżby komunizm zwyciężył w pięknych Włoszech? Gazeta Wyborcza nie zamieściła pod czy nad listem ANI jednego słowa komentarza. Cóż, nie czytam za często tego dziennika, więc nie wiem, może komentarz był innego dnia. Jednak przy takim stronniczym tekście powinien być tuż pod nim. Inaczej dochodzimy do wniosku (obawiam się że słusznego), że GW propaguje zawarte w nim poglądy.
Zróbmy szybki przegląd. Oto garść najfajniejszych grypsów z listu...
Programy oszczędnościowe rządów mogą pogłębić kryzys, doprowadzając firmy do bankructwa i zwiększając bezrobocie.
No tak, oczywistym jest, że życie na kredyt powoduje wybuch wzrostu gospodarczego oraz pełne zatrudnienie. (Mimo to można uznać, że list zaczyna się spokojnie.)
Obecny kryzys nie jest skutkiem twórczej księgowości ani rozrzutności rządów.
Stopami procentowymi nierozsądnie manipulują krasnoludki a nie rządowe banki centralne. Za deficyty rządów (np. Grecji) odpowiadają z kolei złośliwe skrzaty, które pod nieobecność ministrów i premierów nierozsądnie zaciągają niepotrzebne pożyczki.
Przyczyną światowego kryzysu jest zbyt wielki rozziew pomiędzy rosnącą wydajnością a stagnacją bądź też nawet spadkiem konsumpcji
Drodzy rodacy: konsumujmy więcej, bo rządowi brakuje już pieniążków. Niedługo wprowadzimy obowiązek regularnego kupowania elektroniki, AGD, książek, lekarstw, żywności, samochodów i wszystkich innych dóbr których producenci mogą być zagrożeni. Wprowadzić obowiązkowo kartki na konsumpcję! Niech każdy obywatel co miesiąc wykaże czy zakupił dość produktów. (po prawdzie to już się zaczęło - patrz obowiązkowa wymiana żarówek, a wkrótce sprzętu AGD i telewizorów).
Światowa gospodarka cierpi na brak popytu.
Towarzyszu popyt, macie natychmiast się poprawić! Słuchajcie jak słusznie prawią postępowi profesorowie ekonomii! (czyli dalej w ten sam deseń).
Światowy kryzys szczególnie daje się we znaki w strefie euro, która jest bezbronna z powodu wewnętrznego braku równowagi strukturalnej będącej następstwem ślepej wiary w to, że siły rynkowe same wszystko wyregulują.
Nie trzeba było obalać bratniego Związku Radzieckiego. Z kogo teraz weźmie przykład UE? Nikt tak jak narody radzieckie nie przodował w ustalaniu wewnętrznej równowagi strukturalnej (cokolwiek to nie znaczy, brzmi groźnie, autorzy chyba się rozkręcają).
Winna jest też polityka gospodarcza krajów z nadwyżką bilansu płatniczego, szczególnie Niemiec, gdzie płace utrzymuje się na sztucznie niskim poziomie, wydajność na bardzo wysokim - żeby utrzymać konkurencyjność eksportu. Stąd te kraje zamiast być lokomotywą strefy euro, są w gruncie rzeczy ciągnięte do przodu przez słabszych sąsiadów.
Natychmiast w Niemieckiej Republice Socjalistycznej podnieść podatki i zwiększyć wydatki socjalne! Co najmniej do poziomu Grecji! Obniżyć wydajność pracy co najmniej do poziomu Włoch! (Każdy kto to czyta niech dla eksperymentu pokaże to zdanie 10 losowo wybranym znajomym i zanotuje ilu z nich po przeczytaniu o "sztucznie niskich płacach Niemców" zacznie turlać się po podłodze ze śmiechu.)
Jednocześnie rośnie nierównowaga zadłużenia w strefie euro.
To akurat jest oczywiste - dlaczego jeden kraj ma mieć większy dług a drugi mniejszy. Towarzysze z Niemiec - proszę natychmiast się zadłużyć.
Dlatego spekulanci finansowi stawiają na dezintegrację strefy. Wiedzą, że kryzys będzie się pogłębiał, a zyski firm i banków będą nadal spadać. Coraz trudniej będzie odzyskać długi zarówno publiczne, jak i prywatne.
bełku, bełku, bełku. (Tutaj następuje długi fragment, w którym autor zwyczajowo zrzuca wszystko na spekulantów oraz próbuje argumentować dlaczego rządy za wszelką cenę mają unikać wolnego rynku. Tow. Lenin byłby zadowolony).
Tego rodzaju polityka, której hołduje zresztą włoski rząd, może jedynie doprowadzić do napędzonej zadłużeniem deflacji.p
Deflacyjnym skrytoobniżcom cen mówimy NIE! (Zagadka dla włoskich ekonomistów. Dla profesorów! Jeśli jedna baba na targu ma jaja po 1.20zł a druga po 1.10zł to która cena jest korzystniejsza dla konsumenta? Odpowiedzi proszę przesyłać na adres: Mauzoleum Lenina, pl. Czerwony, Moskwa).
Dlatego proponujemy natychmiastowe ukrócenie spekulacji rynkowych. Powinno się wprowadzić podatki, które zniechęcą do krótkoterminowych transakcji, oraz kontrolę przepływu kapitału.
...
(I w końcu jest! Główny cel listu. Do tego zmierzał autor klucząc przez tak długi czas. Kontrola przepływu kapitału już jest częściowo wprowadzona - banki mają obowiązek raportowania dużych przelewów do Urzędu Skarbowego. Co dalej? Delegalizacja gotówki, jako ostatniej anonimowej formy płatności i przejście na e-pieniądz pod ścisłą kontrolą rządu? Podatek od oddychania? A może od razu chip pod skórę? No panowie ekonomiści macie jeszcze duże pole do popisu.)
Aby zapobiec deflacji, należy wprowadzić płacę minimalną i nowe zasady ochrony zatrudnienia oraz związków zawodowych. Powierzanie tworzenia i likwidowania miejsc pracy siłom rynku jest nieodpowiedzialne.
W zasadzie to gospodarka rynkowa jest całkowicie niepotrzebna. Zakażmy zakładania prywatnych firm. Choć zaraz, może jednak nie. Ktoś musi płacić podatki. Może tak: wylosujmy 10% obywateli i nakażmy im obowiązkowe otworzenie i prowadzenie firmy. Niech każdy zatrudni po 9 osób i płaci im pensję jaką wyznaczymy. A jak nie zapłaci, to ha - do więzienia. (A co, może myślicie, że taki pomysł nie wpadnie im do głowy? Wszak ekonomiści wiedzą lepiej, co jest dla nas dobre. Po co mamy eksperymentować z wolnym rynkiem, jeszcze a nuż za dużo osób pootwiera własne firmy i popchnie gospodarkę nie w tym kierunku w którym wymarzyło sobie grono professores.)
Koordynując to z polityką monetarną, powinniśmy skłonić kraje mające nadwyżkę bilansu płatniczego, zwłaszcza Niemcy, aby podjęły kroki w celu pobudzenia popytu wewnętrznego, dzięki czemu rozpocząłby się proces odzyskiwania równowagi wewnątrz strefy euro.
(Ciekawe jak Włosi chcą zmuszać Niemców do niekorzystnych dla nich rozwiązań? Podczas ostatniej wojny nie udało im się nawet samym zająć Bałkanów, o Afryce Północnej nie wspominając...)
Potrzebny jest skoordynowany europejski progresywny system podatkowy, który pomoże pozbyć się zbyt wielkiego rozwarstwienia dochodów będącego jedną z przyczyn kryzysu. Trzeba przesunąć akcenty z obciążania pracowników na obciążanie zysków kapitałowych.
Precz z burżujami, wyzyskiwaczami, spekulantami, obszarnikami i kułakami! To element obcy klasowo! Nie będzie więcej spekulant wyzyskiwał robotnika i chłopa! (Cel numer 2. Żelazny punkt każdego postępowego socjalisty: podnieść podatki jak najwyżej się da. I dodatkowo ograbić jak najwięcej ludzi z jak największej ilości ich kapitału. Wszak kapitał który miały do tej pory rządy przetrwoniły ekspresowo.)
Powinniśmy w ramach Unii skoordynować politykę fiskalną i monetarną, aby opracować plan rozwoju mający na celu pełne zatrudnienie i równowagę nie tylko siły nabywczej, ale i potencjału produkcyjnego w całej Unii. Plan powinien opierać się na publicznej własności i finansowaniu badań naukowych, ochrony środowiska, planowania regionalnego, mobilności rynku pracy, ochrony zdrowia. W tych dziedzinach siły rynku się nie sprawdzają.
W ramach drugiego etapu reformy wprowadzimy kartki na mięso, czekoladę i buty. (A nie mówiłem, że dopiero się rozkręca? Teraz kurtyna opadła. A właściwie dlaczego ograniczać się tylko do rynku pracy czy nauki. Związek Radziecki przetarł drogę socjalizmu, to i Unia Europejska da radę. Oj nie będzie nam do śmiechu za parę lat, nie będzie.)
Musimy ograniczyć dostęp drobnych inwestorów i funduszy emerytalnych do rynku finansowego oraz oddzielić banki udzielające zwykłych krótkoterminowych kredytów od instytucji finansowych pracujących w dłuższej perspektywie.
Obywatel ma pracować i wspierać socjalistyczną ojczyznę. Nie myśleć. Produkować. Konsumować. Płacić podatki. Od myślenia jest rząd. (I tak w koło Macieju. Dobry niewolnik to niewolnik uzależniony od swego pana. Musi chodzić na postronku jałmużny finansowej zwanej dla niepoznaki wynagrodzeniem aż do późnej starości kiedy przejdzie na postronek jałmużny zwanej emeryturą. I należy go dobrze pilnować żeby nie próbował sam zarabiać na własną rękę. Bo od nadmiaru pieniędzy to mu się jeszcze w głowie przewróci. I oto właśnie chodzi tej socjalistycznej hałastrze. Nie wierzcie im gdy mówią że chodzi im o wasze dobra. Albo nie. Właśnie wierzcie. I pochowajcie swoje dobra w bezpiecznych miejscach.)
Rynki powinny być otwarte jedynie warunkowo, aby uniknąć eksportu recesji przez kraje spoza strefy euro.
(Po wcześniejszej deklaracji światopoglądowej już mnie to nie dziwi. Towarzysze profesorowie - pozwólcie chociaż na troszkę luzu i otwórzcie jakieś odpowiedniki Pewexów gdy już dojdziecie do władzy. Gdzieś musimy kupować te chińskie produkty.)
Byłoby to wszystko może i śmieszne, gdyby nie dopisek pod listem:
List ten podpisało stu włoskich ekonomistów z niemal wszystkich uczelni Italii. Adresatami apelu są władze włoskie oraz instytucje Unii Europejskiej
Jeśli instytucje UE regularnie dostają takie listy, to nie ma się co dziwić, że produkują takie uchwały jakie produkują...
* niepotrzebne skreślić
Nawet jego pobieżne przeczytanie napawa zdumieniem. Czyżbym w czasie snu niespodziewanie przeniósł się w czasy stalinowskie? Czyżby komunizm zwyciężył w pięknych Włoszech? Gazeta Wyborcza nie zamieściła pod czy nad listem ANI jednego słowa komentarza. Cóż, nie czytam za często tego dziennika, więc nie wiem, może komentarz był innego dnia. Jednak przy takim stronniczym tekście powinien być tuż pod nim. Inaczej dochodzimy do wniosku (obawiam się że słusznego), że GW propaguje zawarte w nim poglądy.
Zróbmy szybki przegląd. Oto garść najfajniejszych grypsów z listu...
Programy oszczędnościowe rządów mogą pogłębić kryzys, doprowadzając firmy do bankructwa i zwiększając bezrobocie.
No tak, oczywistym jest, że życie na kredyt powoduje wybuch wzrostu gospodarczego oraz pełne zatrudnienie. (Mimo to można uznać, że list zaczyna się spokojnie.)
Obecny kryzys nie jest skutkiem twórczej księgowości ani rozrzutności rządów.
Stopami procentowymi nierozsądnie manipulują krasnoludki a nie rządowe banki centralne. Za deficyty rządów (np. Grecji) odpowiadają z kolei złośliwe skrzaty, które pod nieobecność ministrów i premierów nierozsądnie zaciągają niepotrzebne pożyczki.
Przyczyną światowego kryzysu jest zbyt wielki rozziew pomiędzy rosnącą wydajnością a stagnacją bądź też nawet spadkiem konsumpcji
Drodzy rodacy: konsumujmy więcej, bo rządowi brakuje już pieniążków. Niedługo wprowadzimy obowiązek regularnego kupowania elektroniki, AGD, książek, lekarstw, żywności, samochodów i wszystkich innych dóbr których producenci mogą być zagrożeni. Wprowadzić obowiązkowo kartki na konsumpcję! Niech każdy obywatel co miesiąc wykaże czy zakupił dość produktów. (po prawdzie to już się zaczęło - patrz obowiązkowa wymiana żarówek, a wkrótce sprzętu AGD i telewizorów).
Światowa gospodarka cierpi na brak popytu.
Towarzyszu popyt, macie natychmiast się poprawić! Słuchajcie jak słusznie prawią postępowi profesorowie ekonomii! (czyli dalej w ten sam deseń).
Światowy kryzys szczególnie daje się we znaki w strefie euro, która jest bezbronna z powodu wewnętrznego braku równowagi strukturalnej będącej następstwem ślepej wiary w to, że siły rynkowe same wszystko wyregulują.
Nie trzeba było obalać bratniego Związku Radzieckiego. Z kogo teraz weźmie przykład UE? Nikt tak jak narody radzieckie nie przodował w ustalaniu wewnętrznej równowagi strukturalnej (cokolwiek to nie znaczy, brzmi groźnie, autorzy chyba się rozkręcają).
Winna jest też polityka gospodarcza krajów z nadwyżką bilansu płatniczego, szczególnie Niemiec, gdzie płace utrzymuje się na sztucznie niskim poziomie, wydajność na bardzo wysokim - żeby utrzymać konkurencyjność eksportu. Stąd te kraje zamiast być lokomotywą strefy euro, są w gruncie rzeczy ciągnięte do przodu przez słabszych sąsiadów.
Natychmiast w Niemieckiej Republice Socjalistycznej podnieść podatki i zwiększyć wydatki socjalne! Co najmniej do poziomu Grecji! Obniżyć wydajność pracy co najmniej do poziomu Włoch! (Każdy kto to czyta niech dla eksperymentu pokaże to zdanie 10 losowo wybranym znajomym i zanotuje ilu z nich po przeczytaniu o "sztucznie niskich płacach Niemców" zacznie turlać się po podłodze ze śmiechu.)
Jednocześnie rośnie nierównowaga zadłużenia w strefie euro.
To akurat jest oczywiste - dlaczego jeden kraj ma mieć większy dług a drugi mniejszy. Towarzysze z Niemiec - proszę natychmiast się zadłużyć.
Dlatego spekulanci finansowi stawiają na dezintegrację strefy. Wiedzą, że kryzys będzie się pogłębiał, a zyski firm i banków będą nadal spadać. Coraz trudniej będzie odzyskać długi zarówno publiczne, jak i prywatne.
bełku, bełku, bełku. (Tutaj następuje długi fragment, w którym autor zwyczajowo zrzuca wszystko na spekulantów oraz próbuje argumentować dlaczego rządy za wszelką cenę mają unikać wolnego rynku. Tow. Lenin byłby zadowolony).
Tego rodzaju polityka, której hołduje zresztą włoski rząd, może jedynie doprowadzić do napędzonej zadłużeniem deflacji.p
Deflacyjnym skrytoobniżcom cen mówimy NIE! (Zagadka dla włoskich ekonomistów. Dla profesorów! Jeśli jedna baba na targu ma jaja po 1.20zł a druga po 1.10zł to która cena jest korzystniejsza dla konsumenta? Odpowiedzi proszę przesyłać na adres: Mauzoleum Lenina, pl. Czerwony, Moskwa).
Dlatego proponujemy natychmiastowe ukrócenie spekulacji rynkowych. Powinno się wprowadzić podatki, które zniechęcą do krótkoterminowych transakcji, oraz kontrolę przepływu kapitału.
...
(I w końcu jest! Główny cel listu. Do tego zmierzał autor klucząc przez tak długi czas. Kontrola przepływu kapitału już jest częściowo wprowadzona - banki mają obowiązek raportowania dużych przelewów do Urzędu Skarbowego. Co dalej? Delegalizacja gotówki, jako ostatniej anonimowej formy płatności i przejście na e-pieniądz pod ścisłą kontrolą rządu? Podatek od oddychania? A może od razu chip pod skórę? No panowie ekonomiści macie jeszcze duże pole do popisu.)
Aby zapobiec deflacji, należy wprowadzić płacę minimalną i nowe zasady ochrony zatrudnienia oraz związków zawodowych. Powierzanie tworzenia i likwidowania miejsc pracy siłom rynku jest nieodpowiedzialne.
W zasadzie to gospodarka rynkowa jest całkowicie niepotrzebna. Zakażmy zakładania prywatnych firm. Choć zaraz, może jednak nie. Ktoś musi płacić podatki. Może tak: wylosujmy 10% obywateli i nakażmy im obowiązkowe otworzenie i prowadzenie firmy. Niech każdy zatrudni po 9 osób i płaci im pensję jaką wyznaczymy. A jak nie zapłaci, to ha - do więzienia. (A co, może myślicie, że taki pomysł nie wpadnie im do głowy? Wszak ekonomiści wiedzą lepiej, co jest dla nas dobre. Po co mamy eksperymentować z wolnym rynkiem, jeszcze a nuż za dużo osób pootwiera własne firmy i popchnie gospodarkę nie w tym kierunku w którym wymarzyło sobie grono professores.)
Koordynując to z polityką monetarną, powinniśmy skłonić kraje mające nadwyżkę bilansu płatniczego, zwłaszcza Niemcy, aby podjęły kroki w celu pobudzenia popytu wewnętrznego, dzięki czemu rozpocząłby się proces odzyskiwania równowagi wewnątrz strefy euro.
(Ciekawe jak Włosi chcą zmuszać Niemców do niekorzystnych dla nich rozwiązań? Podczas ostatniej wojny nie udało im się nawet samym zająć Bałkanów, o Afryce Północnej nie wspominając...)
Potrzebny jest skoordynowany europejski progresywny system podatkowy, który pomoże pozbyć się zbyt wielkiego rozwarstwienia dochodów będącego jedną z przyczyn kryzysu. Trzeba przesunąć akcenty z obciążania pracowników na obciążanie zysków kapitałowych.
Precz z burżujami, wyzyskiwaczami, spekulantami, obszarnikami i kułakami! To element obcy klasowo! Nie będzie więcej spekulant wyzyskiwał robotnika i chłopa! (Cel numer 2. Żelazny punkt każdego postępowego socjalisty: podnieść podatki jak najwyżej się da. I dodatkowo ograbić jak najwięcej ludzi z jak największej ilości ich kapitału. Wszak kapitał który miały do tej pory rządy przetrwoniły ekspresowo.)
Powinniśmy w ramach Unii skoordynować politykę fiskalną i monetarną, aby opracować plan rozwoju mający na celu pełne zatrudnienie i równowagę nie tylko siły nabywczej, ale i potencjału produkcyjnego w całej Unii. Plan powinien opierać się na publicznej własności i finansowaniu badań naukowych, ochrony środowiska, planowania regionalnego, mobilności rynku pracy, ochrony zdrowia. W tych dziedzinach siły rynku się nie sprawdzają.
W ramach drugiego etapu reformy wprowadzimy kartki na mięso, czekoladę i buty. (A nie mówiłem, że dopiero się rozkręca? Teraz kurtyna opadła. A właściwie dlaczego ograniczać się tylko do rynku pracy czy nauki. Związek Radziecki przetarł drogę socjalizmu, to i Unia Europejska da radę. Oj nie będzie nam do śmiechu za parę lat, nie będzie.)
Musimy ograniczyć dostęp drobnych inwestorów i funduszy emerytalnych do rynku finansowego oraz oddzielić banki udzielające zwykłych krótkoterminowych kredytów od instytucji finansowych pracujących w dłuższej perspektywie.
Obywatel ma pracować i wspierać socjalistyczną ojczyznę. Nie myśleć. Produkować. Konsumować. Płacić podatki. Od myślenia jest rząd. (I tak w koło Macieju. Dobry niewolnik to niewolnik uzależniony od swego pana. Musi chodzić na postronku jałmużny finansowej zwanej dla niepoznaki wynagrodzeniem aż do późnej starości kiedy przejdzie na postronek jałmużny zwanej emeryturą. I należy go dobrze pilnować żeby nie próbował sam zarabiać na własną rękę. Bo od nadmiaru pieniędzy to mu się jeszcze w głowie przewróci. I oto właśnie chodzi tej socjalistycznej hałastrze. Nie wierzcie im gdy mówią że chodzi im o wasze dobra. Albo nie. Właśnie wierzcie. I pochowajcie swoje dobra w bezpiecznych miejscach.)
Rynki powinny być otwarte jedynie warunkowo, aby uniknąć eksportu recesji przez kraje spoza strefy euro.
(Po wcześniejszej deklaracji światopoglądowej już mnie to nie dziwi. Towarzysze profesorowie - pozwólcie chociaż na troszkę luzu i otwórzcie jakieś odpowiedniki Pewexów gdy już dojdziecie do władzy. Gdzieś musimy kupować te chińskie produkty.)
Byłoby to wszystko może i śmieszne, gdyby nie dopisek pod listem:
List ten podpisało stu włoskich ekonomistów z niemal wszystkich uczelni Italii. Adresatami apelu są władze włoskie oraz instytucje Unii Europejskiej
Jeśli instytucje UE regularnie dostają takie listy, to nie ma się co dziwić, że produkują takie uchwały jakie produkują...
* niepotrzebne skreślić
Etykiety:
ekonomiści,
gospodarka,
kapitalizm,
komuniści,
komunizm,
socjalizm,
unia europejska
Subskrybuj:
Posty (Atom)